piątek, 21 lutego 2014

"Mankind’s greatest fear is Mankind itself"*




Co to się dzieje na tym świecie?
Sytuacja na Ukrainie rozpierdala chyba wszystkich. Prezydent, premier, ogólnie chyba cały rząd skorumpowany bardziej niż Rosja i jedyne o czym myślą i o co dbają to jak najlepiej i najwygodniej zrobić "wokół własnej dupy". Naród nic dla nich nie znaczy. Stawiają się? To trzeba ich wybić. Mamy XXI wiek i władza jak miała w poważaniu to czego chcą poddani, tak nadal ma. Nic się nie zmieniło. Janukowycz nie dość, że dużo obiecywał a nic nie zrobił (zresztą jak to każdy polityk przed wyborami), to jeszcze pogarsza sytuację obywatelów (rosnąca inflacja) i nie ma zamiaru pomóc gospodarce swojego państwa (olewanie Umowy Partnerskiej z UE). Bo? Bo jemu to i tak nic nie robi. On i jego rodzina mają zapewniony dobrobyt i bezpieczeństwo więc po co się spinać? No przecież skoro sam naród głośno i wyraźnie mówi co chce a czego nie chce i jest to zlewane, no to co zrobić? Chcą walczyć o swoje państwo. Niestety, państwo też chce walczyć lecz zamiast ramię w ramię z nimi, to przeciwko nim. Paranoja jakaś. Poznałam parunastu Ukraińców w czasie gdy mieszkałam w Anglii i wiem, że choćby skały srały a mury pękały, to oni ZAWSZE staną za sobą murem. W związku z tym, nie dziwię się im że zamiast wyjechać gdzieś, gdzie jest spokojnie wolą zostać tam, na Ukrainie i walczyć o swój kraj. I życzę im jak najlepiej.


Po powyższym, trafiłam na filmik na fanpage'u 9gag.
W Norwegii, Oslo, przy przystanku autobusowym, zamontowali ukrytą kamerę oraz chłopca bez kurtki. W zimę. I nagrywali reakcje ludzi. Aż się miło robi na sercu oglądając taki filmik po filmiku z Ukrainy. Gorzej gdy się doczyta w jakim celu ów filmik powstał. A został on nagrany po to, aby uświadomić ludzi o sytuacji dzieci w Syrii i zerbać fundusze na dziecięce wioski SOS.


Więc szczerze? Nie ma co czekać na żaden Dzień Sądu Ostatecznego czy coś tam, bo to już faktycznie się dzieje. Doszło do czasów, gdy zwierzęta są bardziej ludzkie od ludzi.

Polecam obejrzeć anime Neon Genesis Evangelion - trochę podobne do tego co się zaczyna dziać na tym świecie

*Neon Genesis Evangelion 

środa, 12 lutego 2014


Widziałem płonące domy
I ludzi w nich siedzących
Napawali się wszechogarniającym ciepłem
I wolnym jak ptak płomieniem
- nie zamkniętym w kominku.
Widziałem jak oślepia ich ta jasność
Paradoksalnie - zaćmiewając ich umysły.
Słyszałem jak się bawią
Tańcząc wokół skaczących iskier
zajęci pozorną przyjemnością
Coraz bardziej trawieni przez ogień.
A ja stałem tam i patrzyłem na wszystko
Z boku.

Sprzątając niedopałki i popiół
Zastanawiam się
Czy powinienem zakończyć swój żywot
w przyjemności razem z nimi
Czy ugasić tę niepozorną świecę
i towarzyszyć im w kolejnej przygodzie?

niedziela, 9 lutego 2014

Uzależnienie jednostki



W dziwnych czasach przyszło mi żyć.
W czasach, gdy ludzie nie potrafią żyć bez zainteresowania drugiej osoby.
Po co ten facebook, twitter, instagram itp itd? Niestety, ale większa część społeczeństwa nie potrafi normalnie funkcjonować. ( W Rosji nawet przeprowadzili 8h eksperyment na dzieciakach 12-18. Z 68 osób "przetrwało" 3 ) Jestem w restauracji: Obowiązkowo fotka na Instagram musi pójść + "Zameldowanie się" na fb + krótki komentarz na Twitterze. Mam nowego partnera/partnerkę: Trzeba ustawić sobie status na fb oczywiście wraz ze wspólnym zdjęciem, no i oczywiście albo w zdjęciu profilowym wspólne dziubki, bądź lepiej - ustawić sobie zdjęcie nowej miłości jako tło. "Niech cały świat podziwia naszą miłość". Kobiecie odeszły wody porodowe? - starczy jeszcze czasu aby poinformować o tym na twitterze. Pierwszą kupkę dziecka trzeba szczegółowo opisać na fb. Zresztą tak samo jak wizytę u lekarza, każdą kłótnię i niezapłacone rachunki. (Pisałam o tym tutaj -> Powiedz i pokaż W S Z Y S T K O )
Nikt nie zalajkował ani nie skomentował? Nic się nie stało. Zawsze można usunąć i dodać ponownie w godzinach szczytu, gdy większość społeczeństwa właśnie wróciła ze szkoły/uczelni/pracy.
Ale... Nie tylko w świecie internetu tak to wygląda. Na żywo jednak wcale nie jest lepiej. Coraz ciężej (chyba) ludziom ciężko spędzać czas z samym sobą. Dzień bez otrzymania od kogoś wiadomości/telefonu, czy też zobaczenia się z kimkolwiek, to dzień stracony. Trudno trochę w tym wszystkim oddychać.
I później powstają chore związki, relacje międzyludzkie, gdzie jednostka uzależnia się od innych jednostek. Przykład? Byłam parę dni temu u fryzjera. W pewnym momencie fryzjerka pyta: "Nie będzie w domu awantury o to?". Że proszę, słucham co? Z jakiej racji ktokolwiek miałby mi dawać pozwolenie na to jak żyję, z kim żyję i w jaki sposób żyję? Czy to że z długich blond włosów przeszłam na krótkie czarne zmienia moją osobowość, mój charakter? Czy to że ze szpilek i garsonek przejdę na glany i spodnie zmienia moje podejście do świata i społeczeństwa? W skrajnych przypadkach pewnie i tak, ale do jasnej cholery dlaczego miałby mi ktoś dawać na to pozwolenie? To że facet stwierdzi, że bardziej woli gdy mam długie rozpuszczone włosy nie oznacza, że będę wiecznie w takiej fryzurze chodzić (serio, jakoś zupa z włosami mnie nie kręci). To, że przyjaciółka stwierdzi, że "ta sukienka cię pogrubia" nie oznacza, że wyrzucę ją na śmietnik i nigdy więcej nie założę chociaż mi się podoba. To, że rodzice uważają że "nie ważne jakie studia, ważne aby było wykształcenie wyższe" nie oznacza, że polecę na łeb na szyję na uczelnie (i co? zmarnować kilka lat swojego życia na coś co pewnie i tak mi się nie przyda?) ? No nie.
Nie mówię, że nie uczestniczę w tym całym internetowo-społecznym cyrku, ale staram się jak najbardziej minimalizować to wszystko. Moje życie więc chcę je przeżyć po swojemu. Z kim chcę i jak chcę. Zmarnowanego czasu mi nikt nie odda a za źle podjęte decyzje JA (i nikt inny) będę ponosić konsekwencje. I naprawdę nie potrzebne jest do życia pozwolenie i aplauz innych. Ani nawet opinia. Miło jest z kimś się przejść, wypić coś, pogadać, pośmiać się, pomarudzić, czy po prostu obejrzeć film. Ale nie potrzeba tego 24/7. Trzeba dać sobię trochę przestrzeni do działania, trochę powietrza do oddychania. Bo gdzie jest sens bycia niewolnikiem drugiej osoby?