czwartek, 11 lutego 2016

Don't need to rock on my finger
Just wanna rock with you all night

"Szanuj się!"
"Miej dumę!"
Dlaczego ludzie oceniają siebie i innych na podstawie ilości/jakości partnerów seksualnych?
Naprawdę żal mi kobiet, które szanują się w zależności od tego czy "dałby czy nie dałyby" oraz mężczyzn, którzy podbijają sobie ego ilością dziur w których zamoczyli.
Seriously, nie macie wartościowszych cech w swojej osobowości? Co z byciem dobrym, szarmanckim, przyjacielskim, pomocnym? Co z pomaganiem bliźnim i zwierzętom? Co z dbaniem o środowisko? Co z wykształceniem, rozwijaniem się, podnoszeniem kwalifikacji?
Czemu na tle tylu rzeczy z których możemy, powinniśmy być dumni, większość stawia na pierwszym, jedynym i najważniejszym miejscu, ilość partnerów łóżkowych? Czy naprawdę chudy/gruby/krzywy/mały/duży kutas czy wąska/ciasna/owłosiona/dziewicza cipka mają aż taką moc aby na ich podstawie określać siebie i innych?
Przecież seks to przyjemność, tak? Podczas seksu spalają się kalorie, poprawia krążenie, uwalniają się endorfiny - czy to aż takie złe? Jest wiele ludzi, którzy zostali zranieni, stracili zaufanie do ludzi i nie chcą pakować się w związki więc mają sobie odmawiać tej przyjemności? Facet jak nie spuści z jajek to go bolą a ile można na ręcznym jeździć? Baby, gdy przez dłuższy czas nie są wybzykane, też zaczynają się jakieś chore jazdy i ogólne nasranie w bani.
Żyjemy w tak stresujących czasach gdy rząd nas rucha, państwo nas rucha, szef nas rucha, to czemu choć raz nie dać się wyruchać dla samego "Ooooooł yeah!"?
Ile można gier kupować lub nowych par butów na poprawienie nastroju po tym jak nasz szef obciął premię, bo mu brakuje do nowego mercedesa czy podnieśli znowu podatki, bo Rydzyk musi dostać na "swoją szkołę"? Czasami naprawdę lepiej wybrać w telefonie "Memory 5", wyładować wszystkie negatywne emocje z drugą osobą w łóżku i na drugi dzień z "After glow" stawić czoła tej chujowej rzeczywistości.

(Tylko pamiętajcie Rybki o zabezpieczeniu!)

wtorek, 2 lutego 2016

Oh, why is everything so confusing?
Maybe I'm just out of my mind?

Pamiętam gdy miałam naście lat i wyjechałam na drugi koniec Polski za facetem, gdzie tylko wiedziałam w którym mieście jest nic poza tym lecz och, taka zakochana byłam i tak mocno wierzyłam ze mi się uda. Szczęście miałam, bo go wtedy znalazłam zanim zdążyłam wsiąść w pociąg powrotny.
Lub gdy wraz z przyjaciółka obklejałam centrum Poznania ogłoszeniami mówiącymi, ze poszukuje pewnego chłopaka, którego poznałam noc wcześniej. Bog jeden wie ile się wtedy najeździłyśmy po całym mieście i okolicach. Chłopak pozostał nieodnaleziony, ale wspomnienia pozostaną :D
Głupie to było i bezmyślne, ale było prawdziwe, spontaniczne, bez zastanawiania się czy to ma sens i jakie będą konsekwencje.
Pracując już od paru lat (w sumie to będzie już 7) czasami tęsknie za ta beztroska. Gdy można było być sobą, nie przejmować się czy ktoś cie weźmie za wariatkę, kretynkę czy zwykła psychopatkę (i zadzwoni po panów w białych mundurach, którzy wezmą cie w kaftan i na zawsze będziesz żyć w świecie fantazji). Gdy można było powiedzieć: "Tak, wciąż przechodzą mnie dreszcze na wspomnienie twoich pocałunków" lub "ogólnie to jesteś zjebana jak ruski czołg i twój styl życia oraz twoje decyzje życiowe są beznadziejne, ale lubie z tobą rozmawiać i spędzać czas", czy moje ulubione: "przestań w końcu żreć i gadać do siebie!".
Lecz wraz z wiekiem, dochodzi tez odpowiedzialność, ponoszenie konsekwencji za swoje czyny, świadomość społeczna i nie można już w dyrektora fimy rzucić dziurkaczem i powiedzieć ze jest starym zbokiem i śmierdzi niemytymi, spoconymi jajami.
Podobno kiedyś trzeba przestać być Piotrusiem Panem (chociaż coraz częściej widzę, ze facetów to jednak nie dotyczy), zacząć płacić rachunki, pomyśleć o WŁASNYM kacie i o kredycie który trzeba będzie za niego spłacać, o założeniu rodziny, o pielęgnowaniu swojej dumy, dobrego imienia, poszanowania bliźnich etc. Swoje emocje i uczucia schować do kieszeni, myśleć o "większym dobru"i o tym "co ludzie powiedzą" oraz czekać aż okazje będą nam stawać same na drodze, a nie przedzierać się przez krzaki, poobdzierać łokcie i kolanami brodzić w błocie lecz sięgnąć po to, czego naprawdę się pragnie.