Ostatnio coraz częściej widzę na fejsie, twitterze i gdzie się da, że ludzie w związkach narzekają na swój "stan cywilny".
Oczywiście aura mistycyzmu musi pozostać więc nikt nie uchyli rąbka tajemnicy cóż to za straszne dramaty dzieją się w raju. Można liczyć tylko na ogólnikowe posty w stylu "Faceci są do bani", "Pierdol miłość! " czy moje "ulubione": "Jebać wszystkie szmaty!" (nie wiem skąd i dlaczego mam takich znajomych...). "Straszne", że po paru tygodniach, miesiącach facet odkrywa że jego kobieta puszcza gazy, a dziewczyny są zaskoczone że "misiaczek" nie chce z nimi oglądać kolejnego odcinka "M jak Miłość" ("Przecież zawsze ze mną oglądał! ") i woli w końcu wyjść na piwo albo mecz obejrzeć z kumplami.
Tak to moi drodzy bywa, gdy się zawiązuje swoje życie wokół partnera (-ki), klapki na oczach i nic poza nim/nią. Przecież spodobaliście się sobie nie dlatego że byliście swoimi sobowtórami, cieniami lecz wręcz przeciwnie. Dajcie sobie trochę przestrzeni i zaufania.
I niestety, ale ludzie nie są stworzeni do monogamii. Szczególnie mężczyźni. To już leży gdzieś głęboko w DNA - wszystko kręci się wokół "przetrwania gatunku" a nie wokół uczuć. Więc to że czasami instynkt jest silniejszy od własnej woli (szczególnie po alkoholu) - I blame it on the DNA ;)
Oczywiście aura mistycyzmu musi pozostać więc nikt nie uchyli rąbka tajemnicy cóż to za straszne dramaty dzieją się w raju. Można liczyć tylko na ogólnikowe posty w stylu "Faceci są do bani", "Pierdol miłość! " czy moje "ulubione": "Jebać wszystkie szmaty!" (nie wiem skąd i dlaczego mam takich znajomych...). "Straszne", że po paru tygodniach, miesiącach facet odkrywa że jego kobieta puszcza gazy, a dziewczyny są zaskoczone że "misiaczek" nie chce z nimi oglądać kolejnego odcinka "M jak Miłość" ("Przecież zawsze ze mną oglądał! ") i woli w końcu wyjść na piwo albo mecz obejrzeć z kumplami.
Tak to moi drodzy bywa, gdy się zawiązuje swoje życie wokół partnera (-ki), klapki na oczach i nic poza nim/nią. Przecież spodobaliście się sobie nie dlatego że byliście swoimi sobowtórami, cieniami lecz wręcz przeciwnie. Dajcie sobie trochę przestrzeni i zaufania.
I niestety, ale ludzie nie są stworzeni do monogamii. Szczególnie mężczyźni. To już leży gdzieś głęboko w DNA - wszystko kręci się wokół "przetrwania gatunku" a nie wokół uczuć. Więc to że czasami instynkt jest silniejszy od własnej woli (szczególnie po alkoholu) - I blame it on the DNA ;)
Więc ej, trochę więcej optymizmu y'all!
Kluczem jest nie żyć i uszczęśliwiać innych lecz najpierw spełniać swoje potrzeby i pragnienia (ale w tym wszystkim nie być egoistą i/lub egocentrykiem) a dopiero na drugim miejscu brać pod uwagę całą resztę ;)
A jeżeli nie potrafisz żyć bez innych osób czy "tylko" bez swojej "Drugiej Połówki" - przejdź się do schroniska i sprawdź ile radości potrafi ci przynieść (i psiakowi) zwykły, bezinteresowny spacer.
Kluczem jest nie żyć i uszczęśliwiać innych lecz najpierw spełniać swoje potrzeby i pragnienia (ale w tym wszystkim nie być egoistą i/lub egocentrykiem) a dopiero na drugim miejscu brać pod uwagę całą resztę ;)
A jeżeli nie potrafisz żyć bez innych osób czy "tylko" bez swojej "Drugiej Połówki" - przejdź się do schroniska i sprawdź ile radości potrafi ci przynieść (i psiakowi) zwykły, bezinteresowny spacer.