Uwielbiamy mentalnie usadowić się w wygodnym fotelu przy rozpalonym kominku z dobrą książką i kieliszkiem wina. Gdy już zagrzejemy dupkę to tak też zostajemy. Bez żadnych zmian. Bierzemy wszystko za pewniaka zapominając że życie wciąż się toczy, ludzie i miejsca się zmieniają. A później z ręką w nocniku, bo mąż odchodzi do innej, dzieci już dorosłe wyprowadzają się i dzwonią tylko na święta, a ta przyjaciółka co zawsze mogła wpaść z butelką wina i tuzinem czekoladek w środku nocy nagle ma swoją rodzinę i brak czasu dla ciebie. A ty nie wiesz jak i gdzie to się stało. Zapominamy że o wszystko trzeba dbać aby nie rozpadło się w drobny mak. W samochodzie trzeba od czasu do czasu oleju dolać, coś wymienić, sprawdzać opony czy się nie zjechały jeżeli chcemy aby nas wciąż mógł wozić tam gdzie sobie tego zapragniemy. Dom też trzeba co jakiś czas odmalować, wymienić jakiś sprzęt czy po prostu odkurzyć. Czemu zatem zapominamy dbać o nasze związki? W wieloletnich małżeństwach wiele par jest ze sobą już z przyzwyczajenia i/lub dla dzieci, bo “tak łatwiej i prościej w sumie to nie jest przecież aż tak źle”. Praca, codzienne obowiązki, kredyt, dzieci, dom i “nie ma czasu” na dbanie o związek - ale oczywiście jest czas żeby z kumplami wyjść na mecz czy z koleżankami na cały dzień do spa. I ok, bo potrzebna jest odskocznia, ale czemu by nie zrobić czegoś razem? Wspólny biwak albo wycieczka rowerowa z piknikiem, wypad do zoo czy do aquaparku. Rodzice wolą rzucić Władkiem i/lub Zygmuntem aby “bachor” kupił sobie nową grę i przykleił się do konsoli dając rodzicom spokój.
Niby ta cała technologia miała nas do siebie przybliżyć a w większości przypadków tylko nas od siebie oddala.
Prywanie mam na to idealne spojrzenie. Mieszkam za granicą. Ok, mój wybór więc “to ja powinnam się starać” i tak było, ale ile można pierwszemu wyciągać rękę? Piszesz “wpadnij w weekend” - po pierwsze, Ty również możesz “wpaść”,po drugie, jaki jest sens skoro nie utrzymujemy ze sobą kontaktu, bo nie chciało mi się za tobą biegać jak pies a ty miałeś wyjebane?
Po miesiącu gdy mięknę pytam czy wszystko u ciebie w porządku bo nic się nie odzywasz. Odpisujesz że “no wiesz, czasu brak. Praca i/lub szkoła, dom, partnerka/partner, etc”. Super, czyli nawet 15 minut siedząc na kiblu nie potrafisz znaleźć aby krótką wiadomość napisać? Będę mieć takie samo podejście.
Bo prawda jest taka, że gdy się CHCE to można znaleźć czas. Można chodzić do pracy i/lub szkoły, robić zakupy, gotować obiady, sprzątać dom, ćwiczyć, być w związku, mieć dzieci, spędzać czas ze swoja rodzina, znaleźć czas dla kogoś bliskiego i jeszcze mieć czas na długą kąpiel w wannie z maseczka na twarzy, odzywka na włosach i dobra książką.
Znam samotne pracujące matki, które potrafią raz na jakiś czas wyskoczyć na kawę w tygodniu na jakąś zumbę lub siłownię. Znam singli którzy nie mają nawet żadnego hobby poza siedzeniem przed telewizorem a potrafią powiedzieć że “nie mają czasu”. Zatracamy się w swoim jestestwie i gonitwie za pieniądzem zapominając o naszych najbliższych, rodzinie i znajomych. Żyjemy nie razem a obok siebie mając klapki na oczach nie widząc jak nasze relacje rozpadają się jak domki z kart. A gdyby tak ustalić sobie żeby w środy (wystarczy raz w miesiącu chociaż) zabrać małżonkę do kina bo są Środy z Orange (dwa bilety w cenie jednego), dzieciaki w sobotę do południa do parku aby się wyszalały z piesełami, czy z kumplem na rajd rowerowy żeby nadrobić zaległości a odetchnąć od rzeczywistości? Czy aż tak trudno w dzisiejszych czasach wygospodarować trochę czasu dla kogoś innego poza samymi sobą i gdzie, uwaga!, nie będziemy mieli z tego żadnych korzyści materialnych? Pieniądze są potrzebne, owszem, ale co nam przyjdzie z tych papierowych domów gdy w środku będą też tylko papierowi ludzie z jakże równie papierowymi uczuciami, poglądami i relacjami, a gdy będą chcieli się ogrzać bo to zimno ze środka zacznie już za bardzo doskwierać, to zaczną palić swoje meble zamiast zwyczajnie powiedzieć:
“Hej, tęskno mi. Chodźmy na kawę”.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz