Ok, zdecydowanie nie jestem ekspertem od miłości. Gdybym była, to przecież nie musiałabym przejść przez tyle (!) beznadziejnych (!) związków, a trochę ich bylo.
Pierwszy chłopak - zerówka, lat 6. Byłam raczej bardzo kochliwa. Uwielbiałam po prostu ten stan. Oczywiście nie ma co mylić zauroczenia z zakochaniem a tego z miłością.
Ale napewno wiem, że taka miłość która cie konsumuje, płonie bardziej niż supernowa, jaśniej niż słońce i rozgrzewa cie bardziej niż nowe lampy na solarium, zdecydowanie wypali cie doszczętnie. Tak, masz powera aby robić wszystko: imprezować do białego rana, jechać prosto do roboty, spać po 3h dziennie, bzykać się przez całą noc i cały następny dzień, jeździć po całym świecie za 5 € w kieszeni. Zdecydowanie taka namiętna, pasjonująca miłość jest czymś wspaniałym i nie do opisania. I póki jest się młodym i ma się czas, siły i prawo do popełniania błędów, to jak najbardziej polecam.
Ale. Po takim związku zostanie z ciebie wrak człowieka (szczególnie gdy został zakończony w burzliwy sposób a zazwyczaj tak to właśnie bywa). Będziesz się czuć jakby ktoś ci zabrał cały tlen z płuc, wyrwał żebra i jakbyś nie wiedział kim jesteś, bo ta druga osoba, bycie z nią, życie z nią, cię definiowały. Może to trwać tydzień, miesiące a może nawet i lata. I od ciebie w tym momencie zależy jak dalej będzie wyglądać twoje życie. Możesz popaść w depresję, znienawidzić cały świat i ludzkość a najlepiej to się powiesić lub, możesz zacząć żyć dla SIEBIE. Serio. Zacząć stawiać SIEBIE na piedestale, stać się trochę egoistą i zacząć myśleć o SOBIE i SWOICH przyjemnościach. Wypróbować rzeczy które zawsze chciałeś spróbować ale twojej “drugiej połówce* “ się nie chciało bądź nie była tym zainteresowany. Naucz się być szczęśliwym SAM ZE SOBĄ a nie że tylko w otoczeniu kogoś (partnera, rodziny, przyjaciół, znajomych) potrafisz mieć dobry humor. Samotność wcale nie jest zła.
Ja przez 1.5 roku nierandkowania (tylko na dwie randki skusiłam się w tym czasie) podjełam się kursu strzelania z łuku, tańca na rurze i szycia na maszynie, plus nauczyłam się mnóstwa rzeczy o zdrowym odżywianiu (nie wspominąc ile książek pochłonęłam w tym czasie), byłam na wspaniałym krótkim weekendzie z siostrą i psiakiem w angielskiej krainie podobnej do naszych polskich Bieszczad (Peak District) oraz na cudownych wakacjach w Grecji (i we Włoszech - sama!) z moją przyjaciółką oraz w FABRYCE CZEKOLADY!!!
*Druga połówka - naucz się w końcu że każde z nas zostało urodzone w CAŁOŚCI i nie musimy szukać brakujących części. Bądź z kimś, bo tak chcesz, bo uszczęśliwia cię ta osoba jeszcze bardziej,bo ty uszczęśliwiasz ją też, ale nie dlatego że jest ci ona potrzebna do życia, bo bez partnera czujesz się jak ryba na lądzie. O! Bądź gadem! Gdy potrzeba, zanurz się w wodzie aż po czubek głowy lub wygrzewaj się na skale, ale tylko dlatego że CHCESZ a nie że potrzebujesz.
Gdy potrafisz spędzić czas samotnie a poznasz później kogoś, nie bombardujesz tej osoby wiadomościami ani telefonami gdy się nie widzicie. Nie zachowujesz się jak małe dziecko które przez 5 minut nie potrafi zająć się same sobą.
Ale przede wszystkim, NIE SZUKAJ! Słabo mi się robi od tekstów: Jestem taki samotny; nikogo nie mogę znaleźć; życie jest do dupy; laski są puste; facetow chodzi tylko o jedno; czekam aż to MĘŻCZYZNA wykona pierwszy ruch; lubię ją ale jest za gruba; etc.
Ludzie! Odpowiednia osoba pojawi się w odpowiednim czasie. Jak narazie to tylko marnujesz sobie czas i życie szukając jej.
Wiem też że każdy ma jakieś tam swoje wymagania, swój ideał, ale spójrz w lustro, spójrz w głąb siebie i odpowiedz sobie tak szczerze, ile TY masz do zaoferowania? Czy myślisz że chociaż w 10% jesteś w stanie spełnić wymagania kogokolwiek, nie wspominając już o twoim ideale? Nie mówię aby obniżyć poprzeczkę i brać pierwsze co w łapy wpadnie, ale bycie wybrednym na maksa szczęściu nie sprzyja. I tak na pierwszy rzut oka nie jesteś w stanie powiedzieć czy ów osoba będzie cię wspierać w ciężkich chwilach, obejrzy z tobą twój ulubiony serial którego nie cierpi, zrobi dla CIEBIE pyszne śniadanie bez okazji, zrobi ci dobrze w łóżku nie oczekując niczego w zamian (po prostu chcąc zrobić TOBIE przyjemność aby cię zadowolić a nie bo bilans musi być zerowy więc napewno się odwdzięczysz) i będzie ci mówić że pięknie wyglądasz z milionem syfów na twarzy. Takie rzeczy wychodzą w praniu, z czasem. Pamiętaj że wagę zawsze można zgubić, włosy przefarbować, masy mięśniowej nabrać, a na starość i tak obydwoje będziecie ścigać się na wózkach bo jednemu będzie biodro dolegać a drugiemu plecy.
Wierząc lub nie, Bóg/Krishna/Budda/Matka Natura/Życie/Wpisz-Co-Chcesz ma dla każdego z nas plan i jeżeli jesteś singlem to korzystaj z tego czasu, rozwijaj się, poznawaj świat a Ta Osoba pojawi się w najmniej spodziewanym momencie (tylko pamiętaj aby jej nie spławić bo nie ma płaskiego brzuszka lub nie możesz szpilek założyć bo jest za niski). Pamiętaj że to TWOJE Życie i nikt go nie przeżyje za ciebie. Rób co chcesz i kiedy chcesz (jeżeli nie uwzględnia to cierpienia innych ludzi lub zwierząt) i nie zwracaj uwagi na to co ludzie pomyślą i będą mówić bo w większości to i tak czysta zazdrość.
Ale napewno siedząc w domu na kanapie przed telewizorem to się nie wydarzy ;)
Chwilami brak polskich znakow z powodu pisania na angielskim komputerze ;)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz