sobota, 30 stycznia 2016

Work it
make it,
do it,
makes us
Harder,
Better,
Faster,
Stronger


Co daje motywację osobom próbującym schudnąć/przytyć/wyrzeźnić ciało?
- zdrowie
- chęć wbicia się w swoje ulubione jeansy, które na tyłek już nie chcą wejść
- zbliżający się ślub, wesele czy inna rodzinna impreza
- postanowienie noworoczne
- nadchodzący urlop, wakacje
- pokazanie wszystkim, że "there's more that meets the eye"

Określamy drugiego człowieka na podstawie jego wyglądu. Tak było, jest i będzie.
Może mniej jeżeli chodzi o przyjaciół, ale napewno jeżeli chodzi o osobę z którą chcielibyśmy się związać. Bo przecież chcielibyśmy aby podobała nam się osoba na którą patrzymy, a nie marzyć o tym, aby założyć jej papierową torbę na głowę.
Jest też inna sprawa, że nawet gdy ów osoba nawet wizualnie nam się podoba, to często nie zawsze chcemy ją zrozumieć. Jej zachowania, gesty, słowa. Im człowiek jest starszy, tym większy bagaż ze sobą niesie. Nierzadko przez ów doświadczenia budujemy wokół siebie mur (-y) przez który ciężej do nas dotrzeć ale jesteśmy za jego murami bezpieczniejsi. I tak też trafiamy na taki mur osoby, która nam się podoba, ale nie chcemy się przez niego przebijać (bo po co, na co i na chuj mi ten kaktus?) i rezygnujemy. A ów osoba tylko dokłada sobie kolejne cegiełki, bo o! właśnie się sprawdziło że zapora się sprawdza więc trzeba ją jeszcze bardziej uskutecznić. Tak na wszelki wypadek gdyby jakieś zbłąkanej duszyczce udało się znaleźć jakąś szczelinę i nie daj Boże chciała się przebić i dostać do tej zranionej, niepewnej, samotnej osóbki która siedzi w samym środku. I tak koło się zamyka. Wewnątrz muru wołamy o to aby ktoś jednak miał na tyle cierpliwości i siły aby się przebił lecz jednocześnie dochodzi fasada, bo może jednak skurwysyna da się wcześniej utopić. Bo co jeżeli faktycznie się do nas dostanie, obali wszelkie mury a prędzej czy później i tak nas zrani, zostawi, złamie nasze serce i trzeba będzie zaczynać cały proces od początku?

I tu nierzadko pojawia się trening. Męczy nas już użalanie się nad samym sobą lecz gardę nadal trzymamy. Ale gdzie dać ujście tej całej frustracji? Tej złości na ludzi, na to jak w obecnych czasach wygląda życie, na całą naszą przeszłośc, która zrobiła z nas takich niedojebańców emocjonalnych, na nas samych?
Wielu popada w uzależnienia, aby oderwać się od tych myśli i dać się ponieść hajowi. Hazard, narkotyki, alkohol, bijatyki, imprezy, gry... Ale jest też duża część, która po prostu uderza na siłownię, pływalnię, fitnessy, bieganie czy inne rodzaje wysiłku fizycznego. Podobno po ćwiczeniach uwalniają się endorfiny i to pomaga nam z czasem jakoś dojść do ładu i składu z samym sobą. Całe zło tego świata, które wcześniej zamienialiśmy na czekoladę, browara i kubełek lodów, teraz spalamy i przetapiamy na mięśnie i piękną sylwetkę. Nieraz poznajemy ludzi podobnych do nas, z podobnymi problemami, historiami i celami, z którymi zaprzyjaźniamy się a podobno nawet i można się w kimś zakochać.

I nawet jeżeli ceglany mur, otoczony siatką kolczastą i fasadą, nadal stoi twardo, to ta mała osóbka w środku staje się z dnia na dzień silniejsza i coraz bardziej gotowa, aby znowu zaryzykować opuścić tą swoją twierdzę i sprawdzić czy coś w okolicy może się jednak zmieniło.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz